Jak to jest możliwe, że można żyć bez pisania? O pierdołach, emocjach, uniesieniach i dołach jak Wielki Kanion, o jaju, które wyszło samowolnie z lodówki, o zegarkach zdjętych z nadgarstków i dłoni wędrującej wzdłuż kręgosłupa… I takich tam innych, jak już mówiłam – pierdołach. Można bez wielokropków, wykrzykników i zdziwionych znaków zapytania. Bez półsłów, półzdań i półmyśli. W ogóle bez.
Czyżby… Dojrzałość? Dorosłość? A kysz!